Ludwik Trammer

Ponad 60 warszawskich klubów i kawiarni zbiera podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie ACTA!

Wczoraj cały dzień łaziliśmy (Klara, Łajka, Marysia, Bartosz, Adrian i ja) po klubach i kawiarniach i namawialiśmy je do dołączenia do akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie ACTA. Ostatecznie przyłączyło się ponad 60 - i to tylko dlatego, że do reszty nie mieliśmy już siły dotrzeć (poza tym musimy być jeszcze w stanie potem od nich wszystkich podpisy odebrać). Daliśmy im pakiety zawierające plakaty informacyjne, formularze na podpisy i instrukcje.

Największym zaskoczeniem była dla mnie reakcja z jaką się spotkaliśmy. Wychodząc w miasto byłem przekonany, że dołączy do nas może co dziesiąte z odwiedzonych przez nas miejsc. Po dwóch dniach chodzenia po klubach i kawiarniach mogę powiedzieć, że z pośród miejsc w których ja byłem odmówiło dokładnie jedno!

Miejsca w których można się podpisać to m.in. PKP Powiśle, Solec, Rue de Paris (Dobra 54), Rue de Paris (róg Dobrej i Tamki), Tarabuk, Szczotki i Pędzle, OSiR, Kopernika 25, Kawiarnia Ogrody, Piaskownica, Trattoria Roberto Moni, Yerbaciarnia Terere (Świętokrzyska/Bartoszewicza/Kopernika), Vege Miasto, Powiększenie, Green Bar (szpitalna), Między nami, Amatorska, Bajka, My’o’my (Warecka), Nowy Wspaniały Świat, Cafefajka (Pawilony za nowym światem), Adi (Plac Teatralny), Resort (Bielańska), Bar Warszawa (Krakowskie), Cafe Almond (Chmielna), Chillout Factory (Chmielna), Cafe Foksal, Między słowami (Chmielna), Lorelei (Widok), Sklep z kanapkami, Bily Konicek (Muzeum Etnograficzne), Tree Some Cafe, Cafe Vrgano (Oboźna), Cafe Fajka (Oboźna), CuK (Oboźna), Czytadło (Freta), Karmnik, Marcinek, Próżna Cafe, Filtry, Azalia (Filtrowa), Kolonia (Ładysława z Gielniowa), Mam Ochotę (DK Ochota przy Grójeckiej), Hostel Fabryka, Saturator, Hydrozagadka, Skład butelek, Teatr akademia, W oparach absurdu, Czarny Motyl, Chłodna 25, Kawalerka (Plac Wilsona), Coco de Oro (Pętla Marymont-Potok), Pracovnia. Lista jest niepełna. Są również miejsca, które pobrały od nas pakiet, ale czekają na decyzję "z góry" zanim powieszą plakaty i zaczną otwarcie zbierać.

Strasznie się cieszę, że się udało. Pomysł narodził się w mojej głowie dwa dni wcześniej gdy zastanawiałem się czy poprzeć zbiórkę podpisów pod referendum. "Bo przecież i tak nic się nie uda, zignorują nas i będzie tak jak zawsze". Zrozumiałem, że moim obowiązkiem jest postaranie się, w miare moich sił i środków, żeby udało się i nie było "jak zawsze". Marcin zaprojektował plakaty, które następnego dnia rano wyszły z drukarni, a my ruszyliśmy w miasto.

Kilka zdjęć naszych plakatów wiszących w różnych miejscach:

Tarabuk
Tarabuk

Karmnik
Karmnik

Kopernika 25
Kopernika 25

Marcinek
Marcinek

Sklep z kanapkami
Sklep z kanapkami

Solec 44
Solec 44. Pirackie zdjęcie ukradzione Zbigniewowi Branieckiemu.

Aktualizacja: Nasz plakat w wersji elektronicznej do pobrania.

Wysłany: 29 stycznia 2012, 17:26:28; 8 komentarzy

ACTA: do śmieci, nie do poprawienia

Odnalazłem hasło do od lat nieużywanego bloga, bo natrafiłem dziś na sporo osób twierdzących, że "ACTA jest zła, bo zawiera nieprecyzyjne zapisy, które mogą stworzyć niebezpieczne furtki, ale oryginalne założenie było dobre":

Nie. Nie było.

Być może wiele osób po raz pierwszy zetknęło się z ACTA kilka dni temu, ale tak naprawdę jest to temat, który powraca od kilku lat. Doskonale pamiętam kilkuletni okres gdy ACTA powstawała, a prace nad nią były całkowicie tajne. Co jakiś czas trafiał do nas jakiś anonimowy przeciek, ale sam tekst i prace nad nim były utajnione ze względu na "zagrożenie bezpieczeństwa narodowego" (sic!). Tym nie mniej do prac poza przedstawicielami państw zostały włączone takie organizacje jak Recording Industry Association of America (stowarzyszenie koncernów muzycznych), Motion Picture Association of America (stowarzyszenie koncernów filmowych… to samo której prezes wypowiedział niegdyś przed Kongresem słynne zdanie "magnetowid jest wobec amerykańskich producentów filmowych i amerykańskiej publiki tym czym seryjny morderca wobec samotnej kobiety"), Pharmaceutical Research and Manufacturers of America (stowarzyszenie koncernów farmaceutycznych), jak również same koncerny: m.in. Google, eBay, Intel, Dell, News Corporation, Sony Pictures, Time Warner i gigant komunikacyjny Verizon (podaję za Wikipedią). Organizacje reprezentujące prawa konsumentów i opinia publiczna nie tylko nie zostały dopuszczone do prac, ale przez lata konsekwentnie odmawiano im informacji o przebiegu prac nad tekstem porozumienia ("bezpieczeństwo narodowe"!).

Wniosek: twórcy porozumienia od samego początku zdawali sobie sprawę, że robią coś co się nie spodoba i czego nie należy robić otwarcie. Zresztą też sama forma porozumienia międzynarodowego pojawiła się po kilku nieudanych próbach przeprowadzenia podobnych rozwiązań przez proces demokratyczny w poszczególnych krajach. Wynika ona z chęci przepchnięcia tego tym razem "tylnymi drzwiami". Naprawdę nie mamy tu do czynienia z dobrodusznymi naiwniakami, którzy chcieli dobrze, a teraz są zaskoczeni, że wszyscy są zdenerwowani.

Założenie nigdy nie było "dobre" również dlatego, że w poszczególnych krajach, które miałyby przystąpić do ACTA istnieją już przepisy chroniące prawo autorskie. Teraz chodzi raczej o to do jakich metod jesteśmy skłonni się posunąć. Słuchając przedstawicieli amerykańskiego przemysłu muzycznego/filmowego, który współtworzył ACTA, można czasem odnieść wrażenie, że wykonanie nieautoryzowanej kopii dzieł kultury jest jednym z najpoważniejszych przestępstw znanych ludzkości.

Prawda jest taka, że od momentu powstania prawa autorskie miały godzić zarówno interes twórców jak i prawo ludzi do dostępu i uczestnictwa w kulturze. Prawo autorskie nigdy nie było i nie miało być tym samym co prawo własności do fizycznego przedmiotu. Jest to jedynie monopol na wykonywanie kopii dzieła przyznany przez państwo twórcy na określony czas (z początku kilka czy kilkanaście lat, z biegiem czasu coraz dłużej). Z drugiej strony ten monopol jest bardzo ograniczony, w związku z potrzebą dostępu ludzi do kultury i faktem, że aby się ona rozwijała musi budować na tym co powstało do tej pory. Dlatego okres ochrony jest ograniczony, możemy nie pytając o zgodę cytować dzieła kultury w naszych artykułach i pracach, czy na różne inne sposoby wykorzystywać je na zasadach "dozwolonego użytku". Szkoły moją dodatkowe prawa pozwalające im na udostępnianie treści swoim uczniom, a poza tym istnieją biblioteki (choć tak radykalna instytucja jak "biblioteka" nie mogłaby się chyba narodzić w dzisiejszych czasach… wyobrażacie sobie rozciągnięcie pomysłu biblioteki z książek na np. filmy? To się chyba nazywa "torrent" ;). Poza tym dopóki wymiana treści nie przeniosła się do świata cyfrowego po zakupieniu filmu czy książki mogliśmy też swobodnie i bez oglądania się na twórców pożyczać je znajomym czy odsprzedać dalej. Prawo zawsze więc widziało i starało się pogodzić dwie racje. Porównywanie nieautoryzowanego skopiowania na swoje potrzeby dzieła kultury do kradzieży z włamaniem jest po prostu… odbiegające od rzeczywistości.

Żadna ustawa nie powstrzyma wymiany treści w Internecie. W momencie gdy pojawiły się technologie pozwalające na natychmiastowe wykonanie idealnej kopii każdej informacji i przetransferowanie jej w dowolne miejsce na świecie dotychczasowy model biznesowy przemysłu muzycznego i filmowego był przegrany (nigdy nie był to zresztą model specjalnie korzystny dla twórców. Oni w nowej rzeczywistości sobie spokojnie poradzą, gorzej z firmami pośredniczącymi, a to do nich do tej pory trafiało większość pieniędzy). Nie chodzi więc o to czy uda nam się cofnąć kulturę dzielnia się treścią i "piractwo" zniknie. To się nie stanie. W dodatku już teraz próbujemy kryminalizować powszechne zjawiska społeczne, zamiast spróbować dostrzec w nich "współczesną bibliotekę". Zamiast skupiać się na utrzymaniu wszelkimi środkami starych modeli biznesowych korporacyjnych gigantów powinniśmy zastanowić się jak naprawdę działać w interesie twórców (którymi powoli stajemy się wszyscy). Jest to wbrew pozorom do pogodzenia z zachodzącymi zmianiami i istnieje już całkiem spora grupa twórców, którzy doskonale radzą sobie w świecie w którym każdy utwór znajduje się na wyciągnięcie ręki.

Dalsze czytanie:
  1. Lawrence Lessig, "Wolna kultura" - niedostępna już w sprzedaży, ale za to dostępna w całości w Internecie (całkiem legalnie i za zgodą autora) doskonała książka o tym do czego służą prawa autorskie i jak są nadużywane. Lawrence Lessig jest amerykańskim prawnikiem i twórcą Creative Commons. Lektura obowiązkowa dla każdego.
  2. Film "Kultura Remixu". Dla tych, którzy nienawidzą czytać, więc nie sięgną po "Wolną Kulturę" ;)
  3. Raport "OBIEGI KULTURY" badający sposoby korzystania polskich internautów z kultury, dostępny w łatwo przystępnej formie mashupu.
  4. Komentarz Jacka Żakowskiego

Aktualizacja: Ta notka została również opublikowana w formie listu w "Gazecie Wyborczej".

Wysłany: 23 stycznia 2012, 19:06:54; 1 komentarz

Archiwum Lipiec 2003 Październik 2003 Listopad 2003 Grudzień 2003 Styczeń 2004 Luty 2004 Marzec 2004 Czerwiec 2004 Lipiec 2004 Wrzesień 2004 Październik 2004 Listopad 2004 Grudzień 2004 Styczeń 2005 Luty 2005 Marzec 2005 Kwiecień 2005 Maj 2005 Czerwiec 2005 Lipiec 2005 Sierpień 2005 Wrzesień 2005 Listopad 2005 Grudzień 2005 Styczeń 2006 Luty 2006 Kwiecień 2006 Maj 2006 Czerwiec 2006 Lipiec 2006 Styczeń 2012 Dodatki RSS Śledź joga Schematy White Fox Orange Fox Odnośniki Mozilla Planet MozillaPL Planet więcej...
Powered by Jogger. © 2002-2003 Justin Mecham oraz JabberPL Group.
Wszystkie prawa zastrzeżone. Legalność; Informacje